Chęci to za mało, by powstrzymać zmiany klimatyczne

O konsekwencjach zmian klimatycznych mówi się głośno na całym świecie. Choć coraz więcej firm rozumie swój udział w tym zjawisku i decyduje się na znaczące, ważne dla środowiska kroki czy przedsięwzięcia, to rzeczywiste działania spośród licznych deklaracji wciąż pozostają raczej wyjątkiem niż regułą. Tymczasem przeszkód stojących na drodze do zmiany w obszarze wytwarzania energii jest coraz mniej: odnawialna zielona energia jest nie tylko ważna dla przyszłości, ale również łatwo dostępna i opłacalna.

Program Komisji Europejskiej zakładający uzyskanie przez Europę neutralności klimatycznej do 2050 roku stawia państwom członkowskim ambitne cele. Daje też nadzieję, że europejskie oraz polskie przedsiębiorstwa będą dążyć do szybszego wdrażania idei zrównoważonego rozwoju. Założenia zawarte w „Polityce energetycznej Polski do 2040 r.” są mniej rygorystyczne niż w wielu krajach. Dokument uwzględnia co prawda cel, jakim jest dojście do stanu, w którym połowa energii pochodziła będzie ze źródeł zeroemisyjnych, ale dopiero we wspomnianym 2040 roku.

„Osiągnięcie jak najwyższego udziału źródeł odnawialnych w polskim rynku energii jest wyzwaniem i wymaga ogromnej świadomości, determinacji oraz zaangażowania. Z uwagi na złożoną sytuację, w której większość energii w Polsce pochodzi z paliw kopalnych, łatwo o pozorne działania wizerunkowe firm, zamiast skupienia się na walce ze zmianami klimatycznymi. Na przestrzeni ostatnich lat nastąpił oczywiście postęp – najpierw rósł rynek energetyki wiatrowej, obecnie obserwujemy duże zainteresowanie fotowoltaiką. W niedalekiej przyszłości przewidujemy także znaczący rozwój energetyki biogazowej. Jednak zmiany wciąż zachodzą zbyt wolno, nawet w stosunku do rosnącej świadomości zmian klimatycznych” – mówi Rusłan Sklepowicz, CEO Green Genius i członek zarządu Modus Group, realizujących projekty w zakresie energii słonecznej i biogazu w Europie. Jak mówi, proekologiczne inicjatywy w organizacjach zbyt często wychodzą od zespołów komunikacyjnych, marketingowych lub tych zarządzających zasobami ludzkimi: „Na wszystkich rynkach, na których działamy, obserwujemy podobne tendencje – niewystarczające zaangażowanie członków zarządu, właścicieli, dyrektorów finansowych i dyrektorów generalnych spółek powoduje, że rzeczywiste korzyści ekonomiczne z projektów często pozostają niedocenione, a podejmowanie decyzji trwa zbyt długo.”

Czynnik ekonomiczny

Eksperci zajmujący się energią odnawialną zauważają, że wielu przedstawicieli biznesu wciąż boi się wkroczenia na drogę zielonej energii, bo pokutuje w nich przekonanie o wysokich kosztach inwestycji i nieopłacalności takich przedsięwzięć. Dzisiejsza rzeczywistość pokazuje jednak, że redukcja emisji CO2 jest o wiele prostsza i tańsza, niż mogłoby się wydawać.

„Osoby zarządzające spółkami często myślą o swoich firmach jak o działalnościach niezwiązanych z energetyką, a głównymi przeszkodami w podejmowaniu decyzji są brak odpowiedniego doświadczenia i ograniczony potencjał inwestycyjny. Dobra wiadomość dla nich jest taka, że wcale nie muszą mieć doświadczenia energetycznego ani nieskończonych zasobów finansowych – od tego są doradcy, dotacje i dofinansowania. Wiele inwestycji zwraca się po kilku latach, potem przynosząc jedynie oszczędności. Każda firma, która korzysta z energii elektrycznej, powinna zatem chociaż spróbować zorientować się, czy może pozyskiwać energię ze źródeł odnawialnych.” – mówi Filip Sypko, dyrektor do spraw rozwoju biznesu międzynarodowego spółki Green Genius. Jak mówi, wsparcie specjalistów oznacza nie tylko wskazanie najlepszych rozwiązań technologicznych, ale i pomoc w uzyskaniu wszelkich pozwoleń i finansowania, a także nadzór nad realizacją projektu.

Do prawdziwych zmian potrzeba determinacji

Jak dodaje Rusłan Sklepowicz, angażując się w zrównoważone projekty, nie należy poprzestawać na samych deklaracjach czy certyfikatach. Na rynku polskim, podobnie jak i na litewskim, zainteresowanie przedsiębiorców wzbudzają zielone certyfikaty potwierdzające pochodzenie energii ze źródeł odnawialnych. System ten, choć korzystny dla przedsiębiorstw, w rzeczywistości wcale nie sprzyja rozwojowi rynku zielonej energii. W Polsce wciąż 75% energii pochodzi ze źródeł konwencjonalnych, takich jak węgiel brunatny lub kamienny (stan na 2019 rok, raport URE, 2020). Udział energii odnawialnej rośnie, ale zdecydowanie zbyt wolno, by powstrzymać zmiany klimatyczne. Polska jest w niechlubnej czołówce pod względem emisji CO2 do atmosfery – w 2018 roku wytworzyliśmy aż 322,5 mln ton dwutlenku węgla, wyprzedzając tym samym Chiny i Indie.

„Zmniejszenie globalnej emisji CO2 wymaga nie tylko konkretnych rozwiązań, takich jak: elektrownie słoneczne, wiatrowe i inne odnawialne źródła energii, ale też – przede wszystkim – ogromnej siły oraz determinacji, by dokonać zmiany” – podkreśla dyrektor Green Genius.

Biznes może inspirować i przyspieszać ten proces. Dobrym przykładem są giganci technologiczni tacy jak Google czy Microsoft, którzy już ogłosili się firmami neutralnymi pod względem emisji CO2. Google osiągnął neutralność węglową już w 2007 roku, a obecnie energię czerpie wyłącznie ze źródeł odnawialnych – teraz dąży do równoważenia swojego śladu węglowego z przeszłości, od momentu powstania w 1998 roku. Do 2030 roku ma plan stać się firmą o zerowym śladzie CO2. Taki sam horyzont czasowy na zniwelowanie dotychczasowych emisji wyznaczył sobie Microsoft. Wcześniej, bo od 2025 roku, również korzystać będzie wyłącznie z energii pochodzącej z OZE.

„Zielona energia stanie się wkrótce koniecznością w globalnym biznesie. Z całą pewnością czeka nas wiele interesujących zmian także na polskim rynku”– zaznacza Sklepowicz.